|   |   |  |
 |
|   |


no i wyjezdzam
nigdy jeszcze nie bylo mi tak smutno przed wyjazdem...moze ze nigdy nie wyjezdzalem na tak dlugo...2 miesiace...w obecnej chwili wogle nie mysle o tym ze mam przed soba wyjazd zycia na razie...w obecnej chwili ze lzami w oczach mysle (miast isc spac) o Tych ktorych mi bedzie brakowalo...boje sie...boje ze wroce do innej warszawy...nie wiem czemu sie boje...po prostu
koncze bo sie slabo czuje i filmu chyba juz nie obejrze...
moze nie slabo ale dziwnie sie czuje...
przepraszam
jak bede mial mozliwosc to cos tu wrzuce...
Siostro..................
ghost-of-a-rose 2006-07-03 01:28:49
skomentuj (3)
trza sie ponudzic w wakacje
i to teraz czynie...dzis jedno piwko w klubie mnie tak zbilo z nog ze wrocilem do domu i legnalem...nie mialem sily monitora wylaczyc...po za tym nic nie zalatwilem...jak zwykle wszytko na ostatnia chwile...choc akurat w tym wypadku to musi byc zapiete na ostatni guzik...za duze konsekwencje moga byc nie wziecia czegos lub nie dopilnowania czegos...z drugiej strony sie troche nudze...bo jak wroce do domu po wyjsciu z nego to...na szczescie sa mecze...zanczy sie byly bo teraz 30.06 dopiero:/ wieczorami od wczoraj sobie biegam...cos kolano czuje w czasie biegania:/ mialem sobie jezyk rosyjski jakos zaczac przyswajac...na razie nie realizowane
cos mi sie tez z soczekwami chrzani...dostalismy szkla na wyjazd...nie widze w nich tak dobrze jak powinieniem:/ to jest pierwszy problem...drugi to jest ciagle/moze zniknie niedlugo...problem zakladania i zdejmowania szkiel...ile ja na poczatku jeszcze u lekarza nad tym spedzialem czasu...rany...pozniej w domu nastpenego dnia mialem ochote rzucic to w cholere...:D
dzis jakos poszlo latwo...ale jutro i tak do lekarza ide by cos zobaczyl czy mam na pewno dobre szkla...
a co do wyjzdu jeszcze...myslalem nad tym troche...jakos jeszcze nie odczuwam tego ze 2 miesicae mnie nie bedzie...ze nie bedzie ze mna tych kilkoro ludzi co mi na nich najbardziej zalezy...
z drugie strony odpoczne od wszytkiego...(ale nie udziele odp od czego)...uporzadkuje sprawy uczuciowe bo mi sie rozwalaja...jakos to mi sie uspokoi...jak wroce to pewnie tyle rzeczy sie pozmienia...zawsze tak jest...zawsze jak wracam to tyle sie dowiaduje co to nie bylo jak mnie nie bylo...jeszcze patrzylem na mape zasiegu sieci komorkowych na rejon wyprawy...nie wyglada to rozowo...w miastach owszem ale po za nimi to tak raczej nie ma zasiegu...wiec moj kontakt i tak nie bedzie jakis duzy z domem...boje sie troche ze jak wroce to za duzo sie zmieni...za pewne rzeczy moge utracic...ale no coz...o tym bede myslal jak wroce...osatnio gadalem z matka ze ona sie boi tego wyjazdu...ze cos sie nie uda...ze moze cos nam sie stac...w koncu nie jedziemy do krajow w pelni cywilizowanych i bezpiecznych...chcoc no z tym bezpieczenstem to tak bywa ze i w domu ci moga cos zrobic wiec...z drugiej mama powiedziala ze jak sie uda wsytsko to bede mial fantastyczne wakacje...nie moge sie z nia nie zgodzic...na koniec tej notki moge napisac ze ukochalem sobie piosenke "eifersucht"...dziwnie to brzmi ukochac eifersucht...
ghost-of-a-rose 2006-06-28 00:17:42
skomentuj (4)
Wakacje
mam...owszem...od poniedzialku juz...co prawda tylko do wrzesnia do mam jedna poprawke...ostatni egzamin mi nie poszedl...ale jego juz przebolalem i na razie nie mysle...o nim
troche slow o sesji...ukladala mi sie naprawde dobrze...zaliczalem wszystko i nawet 5 mi sie zdarzaly...nie powiem ze z prlu na ktory nam sie udalo zapisac w doslownie ostatniej chwili ale...inna sprawa ze wybralem sobie juz przedmioty sam wiec moj wybor moja wina potencjalna...zaliczylem okropny tsm (teoria stosunkow) i zupelnie by odwalic polityke gospdarcza i spoleczna...zaliczylem w koncu niemiecki:D tu wiecej slow...super babka do ktorej trafilem jak juz wczesniej pisalem...i jakos nie mialem duzych stresow z tym jezykiem a i troche mi pomogly niektore osoby a i jakos nie czulem takiego wstretu...egzamin polowkowy z ang tez mi poszedl...co prawda pisemnie nie najlepiej ale ustanie mi babka powidziala ze bardzo dobrze:D
coraz czesciej juz w tym semstrze zaczalem miec wyzsze ambicje co do ocen z przedmiotow...trzeba miec by myslec o wyjezdzie na stypendium;)
liczylem wiec co prawda na lepsze oceny z msp (stosunki polityczne) i z dyplomacji ale tez nie jest zle...ogolnie dwa naprawde super przedmioty...a nie jakies makroekonomie czy inne...starczy
ostatnia notka z maja...
zapewne sie duzo zdarzylo przez ten czas:D
na penwo odbylo sie II Przejscie HIperidiotyczne po warszawie...w skrocie...chodzenie po nietypowych miejsach w wawie an piechte...lacznie 55km
Siostra ma kochana miala matury...tu napsias duzo tez nie mam co procz tego ze ciagle trzymam kciuki:)
mialem jechac do legionowa na wernisarz koleznaki ale pogoda pokrzyzowala plany...
do konca maja czas uplywal spokojnie...od poczatku czerwca zaczela sie przedsesja...zaczely sie mistrzostwa swiata...zaczely sie przygotowania do wyjazdu na wakacje...a wyjazd nie byle jaki bo do azji centralnej...kazachstan kirgistan i uzbekistan...podroz zycia jak nic...duza dluga (bo 2 miesiace) i nie taka latwa do zorganizwoania...szukanie wsparcia sie zaczelo...zbieranie infromacji...i zaczely sie problemy...roznej natury naprawde...i nie ma prostych problemow...problemy natury spolecznej...bedziemy w grupie 7 osob przez 2 miesiace w trudnych warunkach czasami...jak my to wytrzymamy...jak my siebe wytrzymamy...oraz...jak ja wytrzymam rozlake z biskimi mi osobami w polsce...jak na razie nie rozwiazane problemy...
do wyjazdu jeszcze ponad tydzien i staram sie czas sporzytkowac na jaknajczestszym kontakcie z tymi osobami...w koncu 2 miesiace to kawal czasu...
ech:(
bylismy na dzialce u Siostry...niecale 24h co prawda ale spozytkowane w pelni...super zabawa i atmosfera...bardzo mi sie podobalo
wczoraj bylem na ognisku z okazji nocy swietojanskiej...tez bylo bardzo fajnie...ale kwiatu paproci nie znalezlismy:/
srobne cos jeszcze jutro czy pojutrze
bo teraz sie klade by te 4-5h sie przespac...
ghost-of-a-rose 2006-06-23 03:19:12
skomentuj (1)
Niski 2006
28.04-02.05 zdarzyl sie wyjazd w beskid niski...jak to nazywam wyjazd trampowy bez trampow bowiem bylem ja i michal tylko...
dawno razem nie wyjezdzalismy...ostatnio to bylo rok temu an przejsciu...ale no przejscie to liczny wyjazd ktory nie mial pewnych cech naszych wczesniejszcyh razem wyjazdow...tym razem mial byc taki powrot to lat licealnych;)
malo osob...namiot...frykas tatrzanski na obiad...piwko....chodzenie na ile sie chce...
nie chce sie teraz tu rozwodzic czy zaluje czy nie ze nie pojechalem na przejscie...nie o to chodzi...mi moj wyjazd sie abrdzo podobal a sadze ze jakbym na przjescie poejchal tez by bylo super
co do samych przygod wyjazdowych to po krotce...
przyjchalismy do krosna o 2h za wczesnie...przez co musieliemy czekac na dworcu ten czas w towarzystwie skacowanego mlodego mieszkanca miejscowego...
pierwszego dnia zwiedzilismy dukle, i podeszlismy do tylawy...nocleg w bardzo fajnym miejscu w lesie na rzeczka...nastepny dzien sie zaczal od zwiedzenia skansenu lemkowskiego w zendranowej...pozniej droga przez piekna doline do olchowca...nocleg juz mniej klimatycznym mijescu tez w lesie na polance...nastepny dzien stal pod znakiem cerkwi i asfaltu...i pstraga:]
no i drogi z nieznajowej do wolowca obfitujacej w liczne przekaczania rzeczki nie zawsze latwe...oraz tego ze nas zlalo mocno wieczorem i bylo malo przyjemnie...wtorek to ucieczka przed chmurami, przeprawy bezszlakowe i ogromne szczescie wiezorem z transportem...zrezygnowalismy z ostatniego noclegu i wracalismy wieczorem juz do wawy...jakbysmy chcieli nocowac to bysmy musieli bardzo wczesnie wstac nastepnego dnia i przejsc pewnie z 10km...a i oczywscie tamten dzien tio wizyta w kosciele w sekowej...niesamowite robi wrazenie...piekny i wogole...
jak juz pisalem wyjazd sie bardzo udal...widac ze dobrze sie nam razem chodzi...nie bylo zadnych spiec...zobaczylismy bardzo duzo...tez oczywiscie musialo byc jakies nawiaznie do watku fekalnego...spotkalismy noge sarny na drodze...oraz martwego jeza...
teraz po powrocie chwila wytchnienia i sie zabieramy do roboty...walka o brak kampanii wrzesniowej:D
po powrocie tez o dziwo nie poszedlem spac od razu tylko caly dzien spedzialem aktywnie...miedzy innymi dotrzymujac towarzystwa Siostrze...
jeszcze bedac na sztafecie idac przez babia w nocy widzialsmy kilka spadajacyh gwiazd...pomyslalem sobie zyczenia...ciekaw jestem czy sie spelnia...nie moge zdradzic co bo wtedy nie zadziala moc gwiazd;) ale zastanawiam sie czy wogole jedno z nich ma jakakolwiek szanse sie spelnic...wydaje mi sie ze gwiazdy moga nie pokonac az tak silnych zlych sil...swoja droga ktos mogl sobie zyczyc zupelnie odwrotnie co ja i co wtedy?
nie rozumiem wielu rzeczy...ale juz po prostu nie tyle co wkurza co boli mnie pewnien wrzod na dupie...czemu on ciagle tam jest...
ghost-of-a-rose 2006-05-06 02:03:07
skomentuj (2)
back
znow oddycham...po pewnej przerwie w egzystowaniu tutaj i w nowych szatach wrocilem...do tamtego wygladu wracac nie bede...ta prowizorka bedzie ulepszana z czasem...chco jak na prowizorke i tak mysle ze niezle wyszla...;)
ostatnia notka datowana na poczatek marca...kupa czasu minela...
bylo kilka wiekszych i wazniejszch wydarzen jak zaliczanie informy czy nocne manewry czy moje urodziny czy ostatnio sztafeta na 100 lecie uczelni...byl tez watek oliwny czy ciekawy wyjazd zwany objazdowka kolejowa:)
po krotce przyblize toche to co nieco...
z informatyka mialem przygpdy jak z matma rok temu...ale w koncu sie udalo...choc semestru ciagle nie mam zaliczonego przez niemiecki ktory mi wisi ciagle...
nocne manewry byly w tym roku w wolce radzyminskiej...byly to moje pierwsze bo rok temu nie bylem...zajelismy dobre 5 miejsce w naszej trudnej trasie...ogolnie zabawa niezla...same bieganie po lesie latwe chco ze wzgledu na snieg utrudnione...
urodziny jak urodziny...jak co roku...nie kumam czmu sie mowi ze "przeciez 18 urodziny ma sie tylko raz w zyciu"...przeciez 1 czy 44 tez ma sie tylko raz:|
prezentow namacalnych raczej nie dostalem...przeznaczam raczej "zyski z urodzin" na aparat ktory chce sobie kupic i wakacje...a co do urodzin to starzeje sie...
sztafeta byla w zeszlym tygodniu...byla to duza impreza robiona przez nasz klub na uczlni...choc odzew byl nkly co dla nas lepszym bylo;)
polegalo to wszytko na przejsciu calym GSB od Wolosatego do Ustronia...oczywiscie kazda grupa odpowiedni odcinek...ja sobie wybralem dwa nocne odcinki...jeden w bieszczadach drugi na babia gore...przedzieloen byly powrotem do wawy...pierwsza czesc ciekawa....masa sniegu i pewna pomylka drogi...a pozniej spoznienie na autobus:D
druga czesc to szybki marsz na babia juz mniejszym sniegu i nastepnego dnia calodniowy powrot z kilkugodzinnm pobytem w krakowie gdzie tez pociag nam uciekl:D
duzo i dlugo by sie rozpisywac o calej sztafecie...ogolnie bylo wspaniale:)
a na weekend majowy teraz kolejny wyjazd...tym razem powrot do korzeni...maly do tylko z michalem jade wyjazd pod namiot w beskid niski...;)
watek oliwny to jedno spotkanie i kino w ramach tego...dziwne...mniej starchu ale tez jakies zmeczenie a i taki pewnien dystans...a sam film nawet taki moze byc...podobno ksiazka duzo lepsza (wyznania gejszy)
no i w marcu odbyla sie objazdowka kolejowa...czyli podroz pociagami na bilecie weekendowym...odwiedzilismy szczecin i linie pomorza zachodniego...w szczecienie pozwiedzalismy nawet troche...pozniej dolny slask i linia walbrzych - klodzko - kudowa...pozniej pizza w klodzku (tam gdzie na zerowce...fajnie bylo powspominac) i wroclaw gdzie zaszedlem do rodzinki...
a tak bardziej bierzaco to zbliza sie po malu koniec roku i sie naklada coraz wicej rzeczy...zblizaja sie kolosy i zerowki...
dzis byl taki piekny dzien...zalozylem drugi raz w roku krotkie spodenki na dwor...(1 raz byl na sztafecie)...ogolnie bylo dzis fajnie po za kolosem z niemca ktory poszedl srednio...
ale to juz za mna...
ghost-of-a-rose 2006-04-25 23:27:52
skomentuj (1)
niezapomniane przezycia
a na pewno moge takim okresleniem pokryc wydarzenie ktore mialo miejsce ostatnimi dniami na sgh..dni himalaizmu...organizowane zreszta przez moj klub...we wtorek sie zaczelo...byly slajdy osob od nas ktore tam byly...taki dobry wstep do reszty...a procz tego obrazy i opowiesci z nepalu nie tylko z gor...dzien pozniej mielismy juz pierwszych gosci...wpier o swoich wyprawach opowiadal Piotr Morawski-dla niewtajemnicznych-pierwszy zdobywca Shisha Pangmy zima...powiekszyl tym samym do 8 liczbe szczytow 8-tysiecznych zdobytych przez Polakow zima...
potem po krotkiej przerwie pojawil sie drugi nasz gosc...Piotr Pustelnik...zdobywca 12 osmiotysiecznikow...jego pokal byl wedlug mnie ciekawszy ale to pewnie wynikalo z jego wiekszego doswiadczenia gorkiego i bogatszej kariery...opowiadal duzo historii ciekawostek kawalow...bylo momentami naprawde smiesznie...po pokaznie dal sie namowic na wizyte w klubie gdzie zemsy go zasypywali roznymi pytaniami...posiedzial jakas godzine z nami...zrobilismy sobie zdjecia z nim:)
przesympatyczny czowiek...
czwartek byl dniem przerwy...a w piatek punkt kulminacyjny...naszym gosciem byl Krzysztof Wielicki:)
tu juz moja radosc siegnela zenitu...on juz skupil sie na takim opowiadaniu o zyciu w gorach, o swoich przyjaciolach ktorych dobor to jedna z podstaw dobrej wyprawy...niesamowicie kawalarz...opowiadal o swoich poczatkach ...mozna po takim pokazie naprawde pokochac gory (jesli sie jeszcze tego nie zrobilo;)
odiwedzial tez choc na krotko nasza kanciape...i tez byly zdjecia...
ogolnie moge powiedziec ze niesamowite przezycie to spotkanie z takimi ludzmi...utwierdzilo mnie to tez w przekonaniu ze w tym roku niezalenie od niczeg musze kurs skalkowy zrobic...po malu zazyna robic sie pozno...autograf powiesze sobie sobe w pokoju:)
pozniej w piatek udalem sie do medyka by dalej w milym gronie skonczyc ten tydzien...i bylo bardzo fajnie...tylko czemu medka zamykaja juz o 24?:(
a z rzeczy innych to czekam wiosny i cieplejszych dni...i tego nastroju wiosennego...pierwsze tygodnie w szkole minely spokojnie...widze ze przerwa pol roczna z niemeickim zrobila swoje...plam tylko tai nieco beznadziejny...pozno koncze w sumie...ale zalatea jest ze nie chodze w zasadzie na 8 rano...co jest duzym plusem...
tom tyle...
ghost-of-a-rose 2006-03-04 22:58:35
skomentuj (2)
kolejna notka
strasznie szybko minal ten semestr...byl lekki i przyjemny w sumie...choc zaczal sie bardzo malo ciekawie od przygod z matma i niezrealizowanej mozliwosci podjecia szansy zerowkowej...konczy sie tez na razie jakos malo ciekawie...szlo mi wszystko dobrze...zaliczalem przedmioty ktorych sie balem jak IE a tu taka stata i IG wyskoczylo i mnie teraz napastuje...ale sie nie dam...
ferie mi sie skrocily przez to IG ale na slowacje zdazylem pojechac...3 dni na nartach to malo ale zawsze cos...ogolnie wyjazd mial 5 dni i byl naprawde udany...byly narty i niezla zabawa...slowacja to smieszny kraj....i pelen absurdow...ale przez to jest taki ciagle wedlug mnie nieskomercjalizowany jak austria czy szwajcaria i dobrze...kupilem sobie spiwor z ktorego jestem bardzo dumny:)
teraz siedze i mam calkowicie wolne do poniedzialku...jakos to postaram sie wykorzystac...
przyszly semestr bedzie ciezszy niz miniony...ale tez bedzie to juz coraz blizej wakacji a i przedmioty beda ciekawsze...moze w koncu uda mi sie jakos bardziej zmobilizowac...
a co do wyjazdu jeszcze...
bylismy w Bodicach kolo liptovskiego mikulasa...mieszkalismy w takim domku wiejskim z piecami na drewno...trza bylo grzac by bylo cieplo w nocy...bardzo klimatycznie...niedaleko byl glowny osrodek narciarsta na slowacji...jasna pod chopokiem...tras duzo i o roznym stopniu trudnosci...ludzi sporo ale sie jakos dawao wytrzymac....troche szkoda ze pogoda bylwala pochmurna i nie widac bylo przepieknych widokow na okolice...jednego dnia bylismy tez w aquaparku...po za tym ze nie mieli pomieszczenia na narty to bylo spoko...cieplutkie baseny pod golym niebem przy -3 stopniach:D
wczoraj bylismy z danielem i aldona i swiatlem w rocku i studencie...od dlugiego czasu w koncu...troche sie pogadalo...a i doszlo do wniosku ze mam jednak glupia sytuacje i musze cos zrobic...cos nie daje mi spokoju od pewnego czasu...i nie jest to latwa sprawa:/
ale przy wsparciu pewnych osob i przy moim wiekszym zaangazowaniu lub chociazby probie wiekszego zaangazowania i przy paru innych czynnikach powinno sie to rozwiazac...bo ile mozan czekac i sie z jedna sprawa meczyc...
zmienilem znow wyglad bloga...daze ku doskonalosci?
ghost-of-a-rose 2006-02-16 00:56:13
skomentuj (3)